sobota, 22 listopada 2008

neurosis & jarboe - erase

It's like this
You make me laugh
You make my life easier
You diminish my pain



(Erase the traces of scar tissue across my brain
There all all these well-wishers, well, idiots keeping Score
and I would love to disapoint them)

piątek, 21 listopada 2008

Sen

Idę nigdzie. Bez. Wróć.

"Nie wracaj".

Nigdzie nie znajdę tego, czego szukam, idę.

Wróć.

"Nie wracaj".

Byłem każdą komórką, każdym organem siebie, tworzyłem każdą swoją myśl.

Nie ma. Śnię. Nie ja tu rządzę.

Wszystko chce wrócić. To rozrywa. Boli.


"Nie wracaj".

czwartek, 20 listopada 2008

środa, 19 listopada 2008

"watching me fall"

.

Fuck.

.

"between you and me
it's hard to ever really know
who to trust
how to think
what to believe
between me and you
it's hard to ever really know
who to choose
how to feel
what to do"

.

To nie jest "ciągnięcie za sznurki", to raczej uświadomienie sobie za każdym razem, że jest o co walczyć i warto o to walczyć, nawet kiedy w 99% przypadków skazane jest to na niepowodzenie.
Niepoprawnie i paskudnie w pewnym sensie. Nie potrafię inaczej.

wtorek, 18 listopada 2008

i've got lost...

...again.

.

Czas na swego rodzaju podsumowanie, w głowie i na "papierze", kilka rzeczy należałoby samemu sobie powiedzieć.

Jestem generalnie zadowolony ze swojego życia. Jestem dumny z siebie.
Staram się być dobrym człowiekiem. Nie życzę nikomu źle. Jeszcze nie wyrosłem ze swego rodzaju idealizmu. To jest najważniejsze.

Jestem w jakiejśtam materii szczęśliwy. Słowa, jakobym był stworzony do bycia samemu, dziwnym echem nadal dźwięczą w głowie. Rozpatrując to teraz bezemocjonalnie, coś w tym jest. Zawsze, wiążąc się z kimś, oddawałem wiele czasu, wiele sił. To normalne, możnaby powiedzieć, każdy tak robi. Interesuje mnie skutek tego, do jakiego to skutku ostatnio doszedłem. Będąc z kimś zawsze byłem w pewien sposób sfrustrowany. Bo sił i czasu nie starczyło mi dla siebie. Żeby myśleć. Żeby pobyć sam ze sobą, albo po prostu z ludźmi. Ta frustracja nie była wylewana jednym, prostym strumieniem, objawiała się w małych rzeczach, w małych słowach. I nie było wiadomo o co chodzi, a szkodziło to bardzo. Jeszcze wielu rzeczy o sobie nie wiem, ale rozgrzebuję to ciągle i czasem nawet napatoczy się coś ciekawego.

Jedno teraz wiem, nie chcę się z nikim wiązać. Nie dopóki nie uporządkuję wszystkiego.
To samo mówiłem kilka miesięcy temu, ale... co z tego. Będzie inaczej.

Wiem, co jest dla mnie ważne i tego staram się trzymać. Wszystkie rzeczy dookoła są dodatkami. Wiem, że nic nie dzieje się bez przyczyny i pierwszy raz nie oglądam się do tyłu, patrzę do przodu. To, co się podziało nie było przyjemne, było potrzebne. Jest czasem źle, ale suma sumarum, nie ma innej możliwości.

Samotność nie jest smutną towarzyszką, jedynie wymagającą i trudną. Ale to właśnie skłania do progresu. Mam nadzieję, że jakiś w końcu nastąpi. ;)

niedziela, 16 listopada 2008

...

To jest jakiś pierdolony rytuał, kiedy zbierasz te ciuchy, płyty, książki, każda po kolei przywołuje kilka chwil, wszystko wraca i kotłuje się w głowie. Takie opuszczanie kontrolowane, przewlekłe, dopierdalające. I ostateczny rozrachunek, kiedy już nic nie zostanie i uświadomisz sobie tą pustą przestrzeń, którą zapełniały przymioty teraz-już-dawnej znajomości.

Z jakiegoś tajemniczego powodu nie chciałem, żeby zostawiała u mnie swoje rzeczy. Teraz już wiem, dlaczego.

.

Jestem wampirem emocjonalnym, przyznaję. Najgłębiej skrywane emocje, uczucia, myśli są najważniejsze, bo mówią prawdę. Ludzie skrywają prawdę. A ja... myślę, że chcę dobrze, do jakichkolwiek podłych metod bym się nie stosował.
Warto było. Warto było zobaczyć te oczy, prawdziwe oczy.
Będę je pamiętał, dziękuję.

I szczerze mam nadzieję, że to jak żyjesz, będzie dla Ciebie dobrym sposobem na życie. I że nie będziesz niczego żałować. Każdy musi iść swoją drogą.

piątek, 7 listopada 2008

Chaos



Wstać, zapalić trzy papierosy na śniadanie, nie myśleć, zmęczyć się, móc zasnąć.

Mogę powiedzieć wiele rzeczy, ale byćmoże będą mijały się z prawdą.
Mogę zniknąć, jeśli trzeba.

Mogę... Mogę zasnąć.