niedziela, 16 grudnia 2007

c.d.

Śmierdział, przeraźliwie śmierdział, gdy podszedł do mnie. Śmierdział w zasadzie typowo pijacko, jak każdy menel, nic co by mnie zazwyczaj zdziwiło. Ale zdziwiło i otrzeźwiło w pewien sposób, tak że byłem w stanie wyłapać słowa
-Wstawaj pan z tego śniegu, bo cię znajdą na wiosnę!
Przebiśnieg. Tak by mnie nazwali.?

Gorąca herbata, zimny prysznic, zimna herbata i gorący prysznic. Zakręciło mi się w głowie od tego dualizmu temperatur. A jednak! Wybrałem ciepłą (nie wrzącą!) kawę i gorącą kąpiel. Gdy już nasiąkłem dostatecznie i rozbudziłem się kofeiną, mogłem iść spać. Człowiek istotą pełną sprzeczności.
A ścieląc się, słaniając na nogach w śmiesznym tańcu, myśli klaskały do rytmu.
Co znaczy druga osoba wobec Wieczności? Co znaczy wieczność wobec Drugiej Osoby? Skąd to gówno przychodzi do głowy?
Mówią że życie bez miłości jest nic nie warte.
Zapytam - dlaczego nic nie warte jest życie z brakiem miłości? Mi brakowało tej miłości namiętnie, brakowało mi oddechu, czucia, uczucia, odczucia piękna. Chciałem dobrowolnie poddać się tej iluzji, bo iluzją ludzie żyją, iluzją trawy rosną. Rzeczy są piękne, bo w naszej iluzji całego, całościowego świata rozdzielamy, wyrywamy po kolei i stawiamy na coraz to innych półkach, wywyższając i poniżając. Ja wywyższyłem Ją, całkiem świadomie i zdeterminowanie. By w myślach moich przywoływać Ją każdego wieczora, chociaż tego niewarta, ugodzić przysłowiową strzałą, nie Amora nawet, raczej Mnemnosyne. Pamiętać. Cel i strzał. Upadlałem się w tym psychicznym samozadowolesmuceniem. Serce też kochać chce, strzelać miłosnym płynem.
A gdy wystrzelało się ze wszystkich złudzeń, prawdę przepowiedziawszy czy kłamstwo (ważna przepowiednia dzisiaj, kto ją jutro będzie pamiętał?), sen napadał na powieki. Do jutrzejszego upokorzenia, lampko nocna. Do jutrzejszej klęski, wieszaku na ubrania.