niedziela, 30 września 2007

Cienie

Cień czasu, cień człowieka, cień pocałunku, cień życia, cień mnie

najbardziej realne te głosy, których tak naprawdę nie usłyszałem.
najbardziej bliska ta dłoń, która tylko w śnie..

i dzwięki, wcale nieludzkie, niezwierzęce nawet.
"ważne jest tylko tu i teraz!"

A ciężko jest sprawić by "tu i teraz" naprawdę stało się ważne.

niedziela, 23 września 2007

exhibition(ism)

/ludzie nie dają szczęścia, dbają tylko o własne. będą kochać cię, śmiać się z tobą i pomagać ci dopóki będą mieli taką potrzebę. potrzebę egoistycznego dawania. współczucie, przyjaźń, miłość, pomoc. to puste słowa, które łudzą. tworzą iluzję, że świat wcale nie jest taki zły, a ludzie nie są bestiami. przecież łatwiej udawać świętych. simulo ergo sum. bo jeśli by odebrać te wszystkie iluzje, każdy zostałby tylko ze swoją własną pustką.
nikt nie zna nikogo./










Widzę pustkę. Jestem po prostu... cholernie samotnym człowiekiem.

wtorek, 11 września 2007

Hi, i'm michal. i'm bleeding

Uwaga! Na poniższych zdjęciach krew, cięcie skóry i inne przyjemności. W sumie nic takiego, ale jeśli nie życzysz sobie oglądać takich obrazków, nie przewijaj strony w dół.  





























Tak więc powstała moja pierwsza (w sumie dwie naraz, jeśliby liczyć napis osobno ;)) skaryfikacja. Na temat zabiegu nie będę się w tej chwili rozwodził, powiem tylko - profesjonalny, przy utrzymaniu dobrych warunków higieny/sterylności i przeprowadzony w miłej atmosferze. ;D

Leczę już ranę, właściwie utrudniam jej leczenie, by uzyskać efekt ładniejszej blizny ;]
Po wygojeniu pewnie dam jeszcze fotkę, więc beware

sobota, 8 września 2007

Serca


Chciałbym zapytać - czemu przypisano sercu prawo do kierowania ludzkim umysłem, ludzkimi uczuciami i emocjami. Zwykła krwista pompka, przypominająca raczej zaciśniętą pięść została obdarzona świadomością. Ba! Stała się jakby drugą świadomością usprawiedliwiającą niedoskonałości umysłu. To serce kocha miłością szaloną, często straczeńczą. I najsilniejszą oczywiście. To serce staje w opozycji rozumu i gdy już wkroczy na ubite pole i przystąpi do walki, owy rozum nie bez komplikacji i konfliktów wewnętrznych zwalcza. Więc trzymajmy się tego, serce jest największą i jednocześnie najbardziej wrażliwą siłą człowieka.

A ja samozwańczo nazywam się Krawcem Serc. Tak, krawcem. Bo zszywam serca rozerwane. Porwane, rozdarte, niekiedy na strzępy. Serca rozerwane mają specyficznych właścicieli. Ludzi opuszczonych, zawiedzionych, nieszczęśliwie zakochanych. Takich, którzy dzielą to serce, przeznaczając część Tej Drugiej Wspaniałej Osobie, w chwili gdy spocznie na niej ich wzrok, kiedy zapalą się pierwsze płomienie - zwiastuny pożaru. Osobie, której mówią, albo piszą pismem jak najbardziej spoetyzowanym sztampowe bzdury w rodzaju "na zawsze będziesz już moja", "kocham cię nad życie" - i co gorsza, czasem wierzą w nie. A ta serca ich część, mniejsza czy większa, nie znajduje spokoju w ciasnym żywocie swego właściciela. Już gotowa jest do podróży, już pakuje swoje rzeczy. I ciągnie ją, ciągnie do Tej Drugiej Wspaniałej Osoby, co to miłość od pierwszego wejrzenia, motyle w brzuchu i sny, niezawsze czyste. Później zaś, gdy minie pora wieczornych spacerów, wpatrywania się w gwiazdy, stawiania się wzajemnego w centrum wszechświata, dotyk przestanie już sprawiać przyjemność, a zacznie mierzić bardziej i bardziej się będzie uciekać od siebie. I z czasem gdy Ta Druga Wspaniała Osoba oddali się, chcąc nie chcąc, porzucając, ta część serca jakby magnetycznie przyciągana, odrywa się od reszty, chcąc gonić, doganiać, by wreszcie dogonić to, co sama sobie w upojnym olśnieniu (tudzież zaćmieniu zresztą) przeznaczyła. Są to sytuacje całkiem częste i zazwyczaj, prędzej czy później, cząstka ta opamiętuje się i wraca powoli, jeszcze nieznacznie oglądając się za siebie, czy może TDWO jest jakoś niedaleko, nasłuchując tego hipnotycznego zewu. A gdy nie słyszy ani nie widzi nic przez dłuższą chwilę, jak syn marnotrawny przychodzi, błaga o przebaczenie i w końcu łączy się ponownie w serce całe, niemalże bez skazy. W przypadku komplikacji , wystarczy tylko trochę umiejętności czysto rzemieślniczych, żeby uśpić na chwilę czujność tej części poszukującej, po czym wpakować ją do przysłowiowego wora i zanim się obudzi, założyć kilka szwów, przyłączyć ją do serca całego. Zajmuje to chwilę, ale serce pozszywane będzie funkcjonować... ach. będzie kochać prawie tak dobrze jak nowe, niezużyte jeszcze. To właśnie zresztą robię.

Serca rozerwane to jeszcze nic takiego. Serca pęknięte to już zupełnie inna rzecz. Serce pęknięte to to serce, na którymś ktoś haki wieszał, po którym skakał i wyginał do granic możliwości. A gdy już przegiął, pozostało przepołowione, czasem nawet nie krwawiąc, tylko w środku gdzieś głęboko tłumiąc prometeuszowskie jęki. Jest to serce zepsute już na amen. Herz ist tott. Bez odwrotu, bez możliwości naprawy. To apogeum uczuciowego masochizmu. Finalne podsumowanie straczeńczych działań, na które właściciel sobie pozwolił. Ale i z takim sercem, nawet połamanym na malutkie kawałeczki, da się żyć. To właśnie zresztą robię..





środa, 5 września 2007

School.

No i koniec, rozpiździły się wakacje.
W szkole nie dzieje się nic ciekawego, żeby o tym pisać. W moim życiu też bez żadnych rewelacji. Mam kilka postanowień, pomysłów na przyszłość. Mam (chyba)  dużo zapału i czeka mnie dużo pracy.

Ale są też i przyjemności.
Po 2 przekłuciach typu labret, dzisiaj odbyło się trzecie. 2 poprzednie nie przetrwały więcej niż 24 godziny, albo to ja mam coś z wargą, albo chujowo je zrobiłem. były niewygodne generalnie.
To jak narazie jest okej, zobaczymy jutro ;)





No i prawdopodobnie w ten weekend czeka mnie skaryfikacja. ;) Będą mnie ciąć skalpelem ;D