sobota, 28 czerwca 2008

coma black

My mouth was a crib
And it was growing lies
I didn't know what love was on that day
Her hearts a tiny blood clot
I picked at it, it never heals, it never goes away

Burn all the good things in the eden eye
We were too dumb to run, too dead to die

Burn all the good things in the eden eye
We were too dumb to run, too dead to die


This was never my world
You took the angel away
I killed myself to make everybody pay
This was never my world
You took the angel away
I killed myself to make everybody pay

I would've told her then
She was the only thing
That I could love, in this dying world
But the simple word, of love itself
Already died and went away


This was never my world
You took the angel away
I killed myself to make everybody pay
This was never my world
You took the angel away
I killed myself to make everybody pay


Burn all the good things in the eden eye
We were too dumb to run, too dead to die

Burn all the good things in the eden eye
We were too dumb to run, too dead to die

This was never my world
You took the angel away
I killed myself to make everybody pay
This was never my world
You took the angel away
I killed myself to make everybody pay

This was never my world
You took the angel away
I killed myself to make everybody pay
This was never my world
You took the angel away
I killed myself to make everybody pay


Our hearts a bloodstained egg
We didn't handle with care

It's broken and bleeding
And we could never repair

Our hearts a bloodstained egg
We didn't handle with care
It's broken and bleeding
And we could never repair

And we can never repair

niedziela, 22 czerwca 2008

.

"i wiesz, że nie jesteś zupełnie sam.
Wiesz, że na mnie możesz liczyć, choć czasem na siebie burczymy"

Yhy, yhy.
Mogłem liczyć, faktycznie... Na ciągłe opierdalanie mnie za to, jak żyję. Takie "rady" dawać najłatwiej, dyktować komuś, jak powinno wyglądać jego życie, jest łatwo.
A później wyjebać tą osobę z życia, bo powiedziała kilka słów prawdy za dużo.
Hell yeah, dokładnie tak robią przyjaciele.

Może faktycznie przestanę grzebać w starych śmieciach, zajmę się nowym.. nowym... hmm. Czymś innym się zajmę w każdym razie.

sobota, 21 czerwca 2008

Frustrated

Khyyyrwa mać. Nadal nie pojmuję niektórych rzeczy. Na przykład - dlaczego ludzie nie uświadomią sobie, że interpunkcja, w przeciwieństwie do innych punkcji, nie boli. A korzystanie z owej nie jest żadnym wstydem!
I nie apeluję tu o pełną poprawność języka pisanego, nie jestem ortodoksyjny pod tym względem. Po prostu w.k.u.r.w.i.a. mnie dobitnie, jak ktoś [pisze złożone zdania nie wykorzystując przy tym w ogóle pewnego imho całkiem ważnego klawisza na klawiaturze tak że później trudno cokolwiek z tego wyczytać].
Tak właściwie... to o nic nie apeluję, raczej uzewnętrzniam swoją frustrację.
Ale i tak: przecinek = twój pieprzony przyjaciel.
I chuj.

piątek, 20 czerwca 2008

.

Muszę znaleźć spokój. Wewnętrzny taki.
"Wreszcie" jestem sam! I dlatego potrzebuję bliskich ludzi.
Ale przede wszystkim, muszę być sam, żeby poukładać sobie to wszystko, podokręcać mentalne śrubki, naoliwić emocjonalne zawiasy i wybudować w mojej psychice kilka innych przydatnych urządzonek.
Po raz pierwszy od 2,5 roku dobrze czuję się z taką szansą i mam ochotę ją wykorzystać. Mam nadzieję ją wykorzystać. I później będzie już tylko lepiej. I guess.

środa, 11 czerwca 2008

.

„Oto co, według Becketta, stało się z ludzką istotą – oto dokąd dotarła i co się z nią teraz dzieje:
Człowiek doszedł do wniosku, że się kształtuje sam, że jest, kim jest, przez siebie i jak sam siebie „wymyśli”. Paradoks polega na tym, że w chwili, kiedy to odkrył (być może w wyniku tego?), utracił moc kreacji, a w każdym razie przeżywa głęboki kryzys twórczy. Jedyne na co go stać, to myśleć o samym sobie jako o kronikarzu dotychczasowej historii albo o egzegecie dzieła, które był stworzył, czyli własnej przeszłości. Człowiek w chwili bieżącej to krytyk – własnych wytworów i siebie jako ich twórcy. Cechuje go wątpienie, świadomość względności, sceptycyzm. Przedmioty wiary z przeszłości pojmuje jako iluzje, a przy tym żal mu ich. Ma poczucie wyższości wobec swych antenatów, a przy tym czuje się niższy, zdegradowany, gorszy. Bo tamci, choć ulegali najoczywistszym złudzeniom (wierzyli we własne fikcje), byli jednak twórcami z prawdziwego zdarzenia i nie czuli się w świecie wyobcowani, samotni; on zaś jest ledwo krytykiem, poetą niespełnionym albo wyjałowionym, żyjącym w odosobnieniu, w pustce i ciszy kosmosu.”
- Antoni Libera (z przedmowy w „Molloy i cztery nowele” S. Becketta)


Dokładnie to, co czuję - w jakiejś indywidualnej mikroskali oczywiście.

środa, 4 czerwca 2008

Bob Dylan - If you see her, say hello

If you see her, say hello, she might be in Tangier
She left here last early spring, is livin' there, I hear
Say for me that I'm all right though things get kind of slow
She might think that I've forgotten her, don't tell her it isn't so.

We had a falling-out, like lovers often will
And to think of how she left that night, it still brings me a chill
And though our separation, it pierced me to the heart
She still lives inside of me, we've never been apart.

If you get close to her, kiss her once for me
I always have respected her for busting out and gettin' free
Oh, whatever makes her happy, I won't stand in the way
Though the bitter taste still lingers on from the night I tried to make her stay.

I see a lot of people as I make the rounds
And I hear her name here and there as I go from town to town
And I've never gotten used to it, I've just learned to turn it off
Either I'm too sensitive or else I'm gettin' soft.

Sundown, yellow moon, I replay the past
I know every scene by heart, they all went by so fast
If she's passin' back this way, I'm not that hard to find
Tell her she can look me up if she's got the time.




"classic heartbreaker"

wtorek, 3 czerwca 2008

.

Przynajmiej teraz nic nie stoi na przeszkodzie, by skąpo odziana Jessica Alba pojawiła się na desktopie w moim komputerze...
Raczej nie stałoby, gdyby były z Nią jakieś ładne tapety, pasujące do panoramicznej rozdzielczości...
A tak to trochę chuj.

Pusto tu tak.
Wszędzie trochę puściej się zrobiło...
Chyba muszę wyjechać z Gdańska na trochę. Przestać myśleć, wspominać, analizować błędy.
Powtarzam sobie - nie warto.
Powtarzam - będzie lepiej.

Ale to zależy ode mnie. Więc nie wiem, czy będzie.
Nie ufam sobie.

poniedziałek, 2 czerwca 2008

worms

The worms eating her october
Were crawling since september
They try to sneak at night
But I know
She'll find some shelter

The worms that ate her october,
Until that final third of november
These days wound time so hard
But she'll be stronger and stronger and stronger ( It's just two words away...)

The worms eating her october
Were crawling since forever
I tore the wound open
But I know she
Already found a new kind of shelter


Time is on her side
She's stronger than anyone or
Anything she's so so so so stronger than me
I betrayed you
I told the truth
This truth was stronger
Than betrayal
Why did I do ?
Why did I wait ?
FUCK ME !