środa, 23 września 2009
niedziela, 20 września 2009
space-dye vest.
Dzisiaj jest zimno. Szukałem piosenki na ten moment i znalazłem. Zostawisz mnie jutro? Właściwie, żadne jutro. Zostawisz mnie za te kilkanaście godzin? Tego się boję. Chyba nigdy nie bałem się porzucenia.
Nigdy na dobrą sprawę nie zostałem, jeśli nie dałem ku temu dobrego powodu. Może dlatego tak mnie to przeraża. Bo mi zależy.
Zdaję sobię sprawę z tego co robię, przyjmuję konsekwencje. Nie jestem tak radosny, jak byś chciała. Nie potrafię tańczyć.
Staram się Tobie przypodobać, niektórych rzeczy nie zrobię.
Zostawisz, nie zostawisz. Za te kilkanaście godzin. Każesz mi na to czekać.
Nigdy na dobrą sprawę nie zostałem, jeśli nie dałem ku temu dobrego powodu. Może dlatego tak mnie to przeraża. Bo mi zależy.
Zdaję sobię sprawę z tego co robię, przyjmuję konsekwencje. Nie jestem tak radosny, jak byś chciała. Nie potrafię tańczyć.
Staram się Tobie przypodobać, niektórych rzeczy nie zrobię.
Zostawisz, nie zostawisz. Za te kilkanaście godzin. Każesz mi na to czekać.
wtorek, 15 września 2009
czwartek, 20 sierpnia 2009
Zasnąłem, spałem długo, obudziłem się i zapomniałem, kim jestem.
Staram się zebrać w sobie. Nawet nie depresja, po prostu wielkie zagubienie.
Gdzieś pomiędzy zdarzeniami sprzed lat, gdzieś pomiędzy przyszłością, gdzieś pomiędzy ostatnimi dniami i pamięcią mocno połamaną przez promile.
I czuję się taki wypruty, i taki pusty, i... niechciany. Niechcący przypominam sobie to, co tak bardzo chciałbym pamiętać. Słabo przypominam i tylko żałuję, że nie zapamiętam tego jeszcze raz.
Muszę zrobić sobie przerwę, przejechać się nad morze, cokolwiek. Byle nie wiało zbyt mocno. :|
Staram się zebrać w sobie. Nawet nie depresja, po prostu wielkie zagubienie.
Gdzieś pomiędzy zdarzeniami sprzed lat, gdzieś pomiędzy przyszłością, gdzieś pomiędzy ostatnimi dniami i pamięcią mocno połamaną przez promile.
I czuję się taki wypruty, i taki pusty, i... niechciany. Niechcący przypominam sobie to, co tak bardzo chciałbym pamiętać. Słabo przypominam i tylko żałuję, że nie zapamiętam tego jeszcze raz.
Muszę zrobić sobie przerwę, przejechać się nad morze, cokolwiek. Byle nie wiało zbyt mocno. :|
poniedziałek, 20 lipca 2009
okruch
Jak ćma do żarówki leci, lgnę do Ciebie, chciałbym chodzić za Tobą ile tylko się da - rysuję Cię, gdzieśtam w obszarach, które jeszcze nie uległy zakurzeniu. Chociaż nie umiem rysować, to staram się jak tylko mogę.
Nie wiem po raz kolejny co robi ze mną desperackie poczucie bycia człowiekiem. Chciałbym gwiazdy z nieba.
Jak ćma mylę się, nie nazwę Ciebie księżycem, już nie.
Chyba potrzebuję.
nie, nie do Ciebie lgnę, próbuję się uwolnić, tylko w złą stronę.
Nie wiem po raz kolejny co robi ze mną desperackie poczucie bycia człowiekiem. Chciałbym gwiazdy z nieba.
Jak ćma mylę się, nie nazwę Ciebie księżycem, już nie.
Chyba potrzebuję.
nie, nie do Ciebie lgnę, próbuję się uwolnić, tylko w złą stronę.
sobota, 18 lipca 2009
wtorek, 7 lipca 2009
.
niedziela, 21 czerwca 2009
eternal sunshine of the spotless mind
"Sand is overrated. It's just tiny little rocks.
If only I could meet someone new. I guess my chances of that happening are somewhat diminished, seeing that I'm incapable of making eye contact with a woman I don't know."
"Why do I fall in love with every woman I see... who shows me the least bit ofattention?"
If only I could meet someone new. I guess my chances of that happening are somewhat diminished, seeing that I'm incapable of making eye contact with a woman I don't know."
"Why do I fall in love with every woman I see... who shows me the least bit ofattention?"
środa, 27 maja 2009
spike
niedziela, 17 maja 2009
wtorek, 12 maja 2009
CUcumber
Notka z dupy, ale trzeba się pochwalić. :)
W sobotę, 09.05.09 odbyła się w Modelarni pierwsza impreza CUcumber, którą to z kilkoma bucami organizujemy :)
Wszystko wyszło lepiej niż się spodziewaliśmy, jednak jest jeszcze wiele do zrobienia.
Dla mnie do zrobienia jest - kupić jaaasny obiektyw. Bo lampa błyskowa to zło wcielone :)


W sobotę, 09.05.09 odbyła się w Modelarni pierwsza impreza CUcumber, którą to z kilkoma bucami organizujemy :)
Wszystko wyszło lepiej niż się spodziewaliśmy, jednak jest jeszcze wiele do zrobienia.
Dla mnie do zrobienia jest - kupić jaaasny obiektyw. Bo lampa błyskowa to zło wcielone :)


środa, 6 maja 2009
poniedziałek, 4 maja 2009
egocentric.
czwartek, 30 kwietnia 2009
.

Szkoda tylko, że naiwność jest tego rodzaju cechą, której utraconej, nie da się odzyskać.
A wraz z utratą naiwności przychodzi cynizm i głupi uśmiech. Wcale nie śmieszny, ani nazbyt wesoły.
Jest pod górkę. Wcale nie fajnie. Chwilowe załamanie, chwilowa utrata wiary w cokolwiek związanego ze sobą, chwilowa zabawa w "odrzuć od siebie tyle osób, żeby już niewiele zostało, później siedź wieczorami w samotności i użalaj się nad sobą".
A to, że wiem o wszystkim, co się ze mną dzieje, przeszkadza mi tylko w "cieszeniu się" takowym stanem.
niedziela, 26 kwietnia 2009
czwartek, 23 kwietnia 2009
środa, 22 kwietnia 2009
.
niedziela, 19 kwietnia 2009
Mr Hyde
poniedziałek, 13 kwietnia 2009
post zatytuowany "Gmina Pruszcz Gdański"
No więc, w związku z ewentualnym zleceniem wybrałem się do Gminy Pruszcz Gdański, popykać foty. Zabrałem ze sobą Wiolę, która puszczała techno i kręciła dziwne filmy. Suma sumarum, coś tam wyszło, miały być pejzaże, jakkolwiek naturalnie zafascynował nas opuszczony pgr "Wstęp wzbroniony, grozi zawaleniem", bla bla bla.










post 101. (bo 100 przegapiłem)
Świątecznie, nieświątecznie. W dzień zero ludzi na ulicach, zazwyczaj zajęte do ostatniego miejsca dla niepełnosprawnych parkingi tym razem świecą pustkami. Wieczorem odziwo trochę inaczej, ale również puściej.
To dobry powód, by lubić święta. No i na fotach z Wiooolą byłem. ;]
by Wiola:


a to już moje







To dobry powód, by lubić święta. No i na fotach z Wiooolą byłem. ;]
by Wiola:


a to już moje







piątek, 10 kwietnia 2009
It's still cold in Alaska

Blake says he is sorry he got through to me
If it's ok he'll call right back and talk to the machine
Blake says it looks like acid rain today
He takes the fish inside
He's very kind that way
But just like Caroline
He doesn't seem to mind
The globe is getting warmer all the time
It's still cold in Alaska
It's still cold in Alaska
Praca, praca, praca.
Aż brak słów, ale w coś trzeba uciec.
(po naprawie wycieraczek może faktycznie biedny, ale przynajmniej nadal podpisuję się pod swoimi słowami)
niedziela, 5 kwietnia 2009
ahinsa
pusto i chujowo
piątek, 3 kwietnia 2009
2x10

Podszedłem do okna i zobaczyłem spadającą gwiazdę. Trwało to sekundę, a później chyba z minutę myślałem nad życzeniem.
I, kurwa, nic. Być szczęśliwym? Silly me. Roześmiałem się wewnątrz. Gorzko trochę.
To takie pierdolenie, ludzie rodzą się i kształtują przez jakiś czas, a później już zostają tym, co wyrosło.
Czas kształtowania chyba powoli dla mnie mija.
Więc - powitajcie oklaskami, ten wiecznie nieszczęśliwy, wiecznie niespełniony, wiecznie dobra pragnący, a czyniący chujowiznę.
Spadła gwiazda. Naprawdę myślałem nad życzeniem. Myślałem, myślałem. I nic. Nie wiem co jest ważne, nie wiem czego chcę.
poniedziałek, 30 marca 2009
have to drive

Kiedyś dojdę do miejsca, w którym zatańczą przede mną kolory.
I wyjdę ze studni.
Póki co, tracę się. trochę. w chuj.
We will save your brothers
We will save your cousins
We will drive them far away
From streets and lights
From all signs of bad mankind
We suffer mornings most of all
Wake up all bleary eyed and sore
Forgetting everything we saw
(I’ll meet you in an hour
at the car)
(Amanda Palmer - Have to drive)
niedziela, 8 marca 2009
poranek
Jakoś mi tak dziwnie, czasem nieswojo w tym życiu, kiedy wstaję stanowczo zbyt późno, zapalam papierosa jeszcze w łóżku i nawet nie czuję głodu, ani pragnienia. Jakoś mi tak nienaturalnie, muzyka leci cicho, tak ją ustawiłem na noc, jakoś obce są te wszystkie osoby i przypatruję im się tylko z daleka, jak postaciom z książek.
Wcale nie jest mi z tym źle, po prostu wstawać się nie chcę, mógłbym tak przeleżeć swoje życie, patrząc z daleka. Nie ingerować.
Czasem myślę, że byłoby to całkiem rozsądne rozwiązanie. Czasem... Czasem myślę nawet o głupszych rzeczach.
Wcale nie jest mi z tym źle, po prostu wstawać się nie chcę, mógłbym tak przeleżeć swoje życie, patrząc z daleka. Nie ingerować.
Czasem myślę, że byłoby to całkiem rozsądne rozwiązanie. Czasem... Czasem myślę nawet o głupszych rzeczach.
Well played.
Oj, rzadko mnie coś dziwi, przerażająco rzadko.
To zdziwiło.
I w sumie tyle, bo co mam, panikować? Wkurwiać się? Ee...
Śpiewać mogę.
Tańczyć nie będę, sorry.
Poza tym, wszystko w swojej przestrzeni.
Być powinno.
To zdziwiło.
I w sumie tyle, bo co mam, panikować? Wkurwiać się? Ee...
Śpiewać mogę.
Tańczyć nie będę, sorry.
Poza tym, wszystko w swojej przestrzeni.
Być powinno.
sobota, 28 lutego 2009
hik
Hell yeah.
Szafa, pomalowana morda, przechlana zaliczka, gwiazdy z Hollywood, dużo dziwnych dialogów i baaardzo poważnych dyskusji.
A dzisiaj. 10 rano, fiat uno, a w nim 4 buców w garniturach. No i ja. Gumy do żucia, Gdynia do przejechania. Nie powiem, że nie było fajnie.
W chuj dobry początek weekendu.. ;]
Szafa, pomalowana morda, przechlana zaliczka, gwiazdy z Hollywood, dużo dziwnych dialogów i baaardzo poważnych dyskusji.
A dzisiaj. 10 rano, fiat uno, a w nim 4 buców w garniturach. No i ja. Gumy do żucia, Gdynia do przejechania. Nie powiem, że nie było fajnie.
W chuj dobry początek weekendu.. ;]
piątek, 27 lutego 2009
...
Nooo tooo... Powiedzmy, że już nie będę szukał dziury w całym.
I może melanchujnijne i depresyjne notki zastąpię nudno-codziennymi?
Będę pisał nudne notki, żeby w czasach przyszłej starości przypomnieć sobie, jakie to moje życie było zabawne i rozrywkowe.
Hell yeah! Niezły plan. Czy dobry to jeszcze nie wiem. Czy nie-minie-mi to planowanie po 15 minutach, też nie. Ale co tam.
I może melanchujnijne i depresyjne notki zastąpię nudno-codziennymi?
Będę pisał nudne notki, żeby w czasach przyszłej starości przypomnieć sobie, jakie to moje życie było zabawne i rozrywkowe.
Hell yeah! Niezły plan. Czy dobry to jeszcze nie wiem. Czy nie-minie-mi to planowanie po 15 minutach, też nie. Ale co tam.
czwartek, 26 lutego 2009
sobota, 7 lutego 2009
motherfucking asshole

Nienawidzę tego małego skurwysyna, który we mnie siedzi. Nienawidzę permanentnego konfliktu wewnętrznego, którym jestem, a od którego nie mogę się uwolnić. Nienawidzę tego splotu niedomówień, który wydobywa się z moich ust. To wszystko jest nie tak, ze mną jest nie tak, ja jestem nie tak i nie potrafię się chyba naprawić.
Nie ma możliwości, bym czegoś nie spierdolił.
Chodzące prawo odwrotnego skutku. Strach wcale nie paraliżujący, jedynie przekreślający sens działania. Słabość tak duża, by od działania nie potrafić się powstrzymać. Wiele uliczek, wszystkie ślepe.
A przecież wszyscy chcą żyć długo i szczęśliwie.
Długo i szczęśliwie... Chociażby chwilę szczęścia, niepodszytą strachem, że znowu mogę sprowadzić pioruny.
Znam siebie zbyt długo i zbyt mocno, by móc się tym wszystkim usprawiedliwiać. Nie mam usprawiedliwienia, a to ściąga tylko w dół. I z wiekiem, i z doświadczeniem, i z kolejnymi porażkami, kręcę się tylko wokół słupa mojego własnego, prywatnego fatum.
I nie potrafię go puścić.
niedziela, 18 stycznia 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























