czwartek, 28 sierpnia 2008

.

Jesteśmy bardziej jak dwa duchy.
Przenikające. Pokazujące. Połatane wzajemnie swoimi nićmi.

Chciałbym widzieć nas jako dwa duchy.
Splątane swoimi nićmi, niemożliwymi do zerwania. Aż do utraty tchu.
Jestem duchem z Tobą.
Jestem duchem w Tobie.

Nocą bardziej poza przestrzenią, tam, gdzie anioły jeszcze latają.

niedziela, 17 sierpnia 2008

...

Wszyscy macie swoje demony.
Ty swoje demony rozproszyłeś. Wypychałeś je po kolei, jednego po drugim. Musiało być w Tobie bardzo nieprzyjaźnie, skoro tak łatwo odchodziły, jeszcze nieświadome swojego przyszłego losu.
Demony, które żywiły się Twoim ogniem oddawałeś w nieczułe ręce sworzeń zimy. Wieszałeś je, każdego na innym soplu lodu, zwisającym z tej opustoszałej rudery, którą zwykłeś nazywać domem. Wisiały tam, jeden za drugim, w równym rzędzie. Nadałeś im wygląd wisielców, zebrałeś w tym swoim przedziwnie uporządkowanym miejscu zbrodni. One nie rozumiały Twojej zbrodni, ani swoich przewinień. Nie rozumiały też swojego położenia, były Ci potrzebne, nie pozwalały Ci spłonąć do cna. Nadawały Ci równowagę, podczas gdy Ty rozprawiłeś się z nimi, jak z zadżumionymi, roznoszącymi zarazę. Przechodząc obok, można zobaczyć ich szczęki, każda w takim samym grymasie, wszystkie z oczami szeroko rozwartymi na znak niedowierzania. Kto był temu winien, nie wiadomo. Ani Ty nie mogłeś czuć winy, ani one żadnej nie poniosły. Nie pojawił się żaden sędzia, żaden kat, wszystko zostało między Tobą, a nimi. To nie istnieje, Ty już nie pamiętasz, a one zamarzały powoli, by stopić się z soplami lodu, na których wisiały, i w końcu spaść przy cichych dźwiękach śmierci.
Wiadomo też, co zrobiłeś z demonami zimna. Te z kolei topiły lód ukryty w Tobie. Nie pozwalały Ci uciekać, nie pozwalały Ci zobojętnieć do cna. Nie pozwalały Ci zatracić sensu, który ulatywał wtedy, gdy ulatywało z Ciebie rozgrzane przez płuca powietrze. Twoje oddechy, pomagające rozpalić ogień w kominku, doprowadziły do tego. Z każdym tchnieniem wypluwałeś jednego z nich. Z każdym oddechem jeden demon przechodził Ci przez gardło, starał się zahaczyć szponami o Twoje zęby, ale wypychałeś go językiem. Wszystkie wylądowały w ogniu, razem z listami, które zdobiły Twoje ściany i dawały nie zapomnieć o przeszłości. Wszystko obróciło się w popiół.

Jesteś teraz bez życia. Wszystko nie tak. Płoniesz ogniem zimnym jak lód. Jesteś pomieszany, odwrócony do góry nogami, z których każda wędruje w inną stronę. Twoje oczy widzą tylko w głąb Twojej czaszki, widzą coraz słabiej. Nos wydycha powietrze, usta kurczowo otwierają się, by złapać nowe. Nie mogłeś żyć z demonami, nie możesz umrzeć bez nich. Nawet nie potrafiłbyś złapać noża.

Chciałbym poprowadzić Cię, nie mogę już patrzeć na to, jak się męczysz. Jak się pocisz na deszczu, jak drżysz przy kominku. Tak jakbyś jednak nie zapomniał.
Chciałbym poprowadzić Cię za rękę, pomóc Ci wykonać ostatni krok. Ale mogę tylko patrzeć na Ciebie od środka. Zostawiłeś jednego demona i znowu wybrałeś najgorzej.
Nie ruszę nawet palcem, jesteś mi zbyt drogi.

wtorek, 12 sierpnia 2008

.



Time heals nothing, nothing, nothing ...
Pushes 'till we're diving into different flesh.
Time heals nothing, nothing, nothing – Petrified with some unnameable shame...

sobota, 9 sierpnia 2008

.

Przeszłość czasem natyka się na człowieka. Przeszłość go pozna, nawet kiedy on już sam ją odrzucił. Chociaż nie powinien, byćmoże.
Przeszłość da o sobie znać, nieważne ile lat minęło.
Przypominam sobie, ile to lat minęło. Jak świat poszarzał, jak było kiedyś, jak jest dziś.
I nagle robi się tak przeraźliwie zimno.

środa, 6 sierpnia 2008

Garbage - Special

I'm living without you
I know all about you
I have run you down into the ground
Spread disease about you over town

I used to adore you
I couldn't control you
There was nothing that I wouldn't do
To keep myself around and close to you

Do you have an opinion?
A mind of your own?
I thought you were special
I thought you should know
But I've run out of patience
I couldn't care less

I...
I...

Do you have an opinion?
A mind of your own?
I thought you were special
I thought you should know

I used to amuse you
I knew that I'd lose you
Now you're here and begging for a chance
There's no way in hell I'd take it back

Do you have an opinion?
A mind of your own?
I thought you were special
I thought you should know
But I've run out of patience
I've run out of comments
I'm tired of the violence
I couldn't care less

I'm looking for a new
I'm looking for a new
I'm looking for a new
I'm looking for a new

We were the talk of the town
We were the talk of the town
We were the talk of the town
We were the talk of the town

I thought you were special
I thought you were special
I thought you were special
I thought you were special...

.

"your never gonna know me. no one will ever know anyone, your never gonna know me. figure it out. deal with it."

niedziela, 3 sierpnia 2008

nic więcej




nazwij mnie strachem
podskoczę, krzyknę
nastąpię
trzęsące ręce
nic więcej, nic więcej...

nazwij mnie bólem
stanę przed, klęknę
wzkażę
cię w męcę
nic więcej, nic więcej...

nazwij mnie fałszem
obrócę, zaśmieję
zawołam
w podzięce
nic więcej, nic więcej...

nazwij mnie... miłością
ucieknę
trzymając się za serce

.

Paszport. Książeczka zdrowia. Legitymacja.

Zupełnie, jakbyś był.

sobota, 2 sierpnia 2008

.

Zbyt wiele we mnie głosów.

Najgłośniejszy ciągle zadaje jedno pytanie: po co?, inne kpią z niego, bo dlaczego nie. Jeszcze inne wątpią w to wszystko. Bywają też takie zupełnie normalne. Które chcą czegoś, mówią mi co mam robić. Bywają głosy obce, bywają głosy tak bardzo bliskie, głosy nakazujące, głosy wstydliwe, głosy nieśmiałe, głosy kuszące szeptem.

Wyrywają ze mnie kawałek za kawałkiem, każdy chce najwięcej dla siebie. Każdy chce wgryźć się najgłębiej, nie zważając na szkody. Wszystkie są zdeterminowane, bezwzględne, bezkompromisowe.

Żaden nie odpowiada na pytania.

.

I tylko skrawkiem jaźni usłyszany krzyk agonii ostatniego płomienia w tą noc zimną już ciemno, wokół mnie jak ślady na śniegu leżą szeptem zduszone tęsknoty.

biedny.
nie umie płakać.

.

Jestem spokojny.
Nie ma nic, co nie byłoby odbiciem przeszłych porażek, albo zwiastunem porażek, które dopiero nadejdą.
Przegrywam, mam wszystkiego pod dostatkiem, przegrywam.
Dobre karty, kareta asów, pas. Po prostu.
Trzeba chcieć grać, a nie myśleć tylko o ucieczce od stolika. Może po prostu nie jestem świadomy stawki, a może po prostu już mi tak bardzo nie zależy.

Rzeczy są, ludzie bywają, czasem pojawia się odbicie jakichś niedogasłych emocji, niedogasłych uczuć. Zadeptuję wyrzucone na śnieg papierosy, w jakiejś śmiesznej, kategorycznej konieczności. Nie wywołam przecież pożaru.

Wszystko odchodzi z dymem. Znowu czerń. Znowu nic.
Nihil nihil nihil.
Chyba odpoczynek od Życia.

piątek, 1 sierpnia 2008

For that moment

Feels like a memory
By cigarette burns down
And the smoke goes
Hello hello hello
Round in my head

Hello hello hello
My substitute's in town
And my memory's free
Hello hello
Round in my head

Just for a moment
White smoke goes
And my memory's free

Hello hello hello
Feels like a memory
My substitute's in town
By cigarette burns down
But my memory's free
And the smoke goes
Hello hello hello
Round in my head

Just for a moment
White smoke goes
And my memory's free


(The Ecstasy of Saint Theresa - For That Moment)