Zasnąłem, spałem długo, obudziłem się i zapomniałem, kim jestem.
Staram się zebrać w sobie. Nawet nie depresja, po prostu wielkie zagubienie.
Gdzieś pomiędzy zdarzeniami sprzed lat, gdzieś pomiędzy przyszłością, gdzieś pomiędzy ostatnimi dniami i pamięcią mocno połamaną przez promile.
I czuję się taki wypruty, i taki pusty, i... niechciany. Niechcący przypominam sobie to, co tak bardzo chciałbym pamiętać. Słabo przypominam i tylko żałuję, że nie zapamiętam tego jeszcze raz.
Muszę zrobić sobie przerwę, przejechać się nad morze, cokolwiek. Byle nie wiało zbyt mocno. :|
czwartek, 20 sierpnia 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)