Hell yeah.
Szafa, pomalowana morda, przechlana zaliczka, gwiazdy z Hollywood, dużo dziwnych dialogów i baaardzo poważnych dyskusji.
A dzisiaj. 10 rano, fiat uno, a w nim 4 buców w garniturach. No i ja. Gumy do żucia, Gdynia do przejechania. Nie powiem, że nie było fajnie.
W chuj dobry początek weekendu.. ;]
sobota, 28 lutego 2009
piątek, 27 lutego 2009
...
Nooo tooo... Powiedzmy, że już nie będę szukał dziury w całym.
I może melanchujnijne i depresyjne notki zastąpię nudno-codziennymi?
Będę pisał nudne notki, żeby w czasach przyszłej starości przypomnieć sobie, jakie to moje życie było zabawne i rozrywkowe.
Hell yeah! Niezły plan. Czy dobry to jeszcze nie wiem. Czy nie-minie-mi to planowanie po 15 minutach, też nie. Ale co tam.
I może melanchujnijne i depresyjne notki zastąpię nudno-codziennymi?
Będę pisał nudne notki, żeby w czasach przyszłej starości przypomnieć sobie, jakie to moje życie było zabawne i rozrywkowe.
Hell yeah! Niezły plan. Czy dobry to jeszcze nie wiem. Czy nie-minie-mi to planowanie po 15 minutach, też nie. Ale co tam.
czwartek, 26 lutego 2009
sobota, 7 lutego 2009
motherfucking asshole

Nienawidzę tego małego skurwysyna, który we mnie siedzi. Nienawidzę permanentnego konfliktu wewnętrznego, którym jestem, a od którego nie mogę się uwolnić. Nienawidzę tego splotu niedomówień, który wydobywa się z moich ust. To wszystko jest nie tak, ze mną jest nie tak, ja jestem nie tak i nie potrafię się chyba naprawić.
Nie ma możliwości, bym czegoś nie spierdolił.
Chodzące prawo odwrotnego skutku. Strach wcale nie paraliżujący, jedynie przekreślający sens działania. Słabość tak duża, by od działania nie potrafić się powstrzymać. Wiele uliczek, wszystkie ślepe.
A przecież wszyscy chcą żyć długo i szczęśliwie.
Długo i szczęśliwie... Chociażby chwilę szczęścia, niepodszytą strachem, że znowu mogę sprowadzić pioruny.
Znam siebie zbyt długo i zbyt mocno, by móc się tym wszystkim usprawiedliwiać. Nie mam usprawiedliwienia, a to ściąga tylko w dół. I z wiekiem, i z doświadczeniem, i z kolejnymi porażkami, kręcę się tylko wokół słupa mojego własnego, prywatnego fatum.
I nie potrafię go puścić.
Subskrybuj:
Posty (Atom)