Nadszedł chyba czas na zmiany, także na tym blogu. Uświadomiłem sobie bowiem, że w zasadzie piszę o niczym. O sobie, tylko że mało w tym treści, bo nie zwykłem ujawniać wiele na ten temat. Zostają tylko niezrozumiałe zdania, z perspektywy czasu nawet czasem nie pamiętam, o co w nich chodzi.
Ale pisać trzeba.
Także chyba zaczną się nudnawe felietony z cyklu "Ludzie to niedoskonały gatunek, a poza tym bywają koszmarnie głupi". Nudnawe może i tak, ale nikt nie musi tego czytać.
Zaczynając od blogowania, gadu-gadu, i przede wszystkim portali typu "grono" czy "nasza klasa".
Siedzimy przed swoimi małymi okienkami na świat i udajemy, że żyjemy.
Ja też, oczywiście. Inaczej nie mógłbym wiernie o tym pisać. Poprzez powierzchowne kontakty z masą osób, tak naprawdę nie ma kontaktu. Ludzie są samotni, bo komputer nie jest drugim człowiekiem, to tylko słowa, słowa, słowa. Więzienie słów.
Utworzyłem konto na naszej klasie - ha! Znalazło się 70 istotek, które zaprosiły mnie do znajomych. Kilku wcale nie znam, z wieloma nie mam kontaktu od lat, z kilkoma nie chciałbym. I co? Zamieszczamy te fotki, z cyklu jak to wyrośliśmy, jak to nam się dobrze żyje, czekamy na komentarze, wstrzykujemy sobie dawki endorfiny, przeżywamy te swoje malutkie mentalne orgazmy, kiedy ktoś napisze nam "ojejku, ale się zmieniłeś, nie poznałabym cię na ulicy". Ujawniamy te swoje emocje w opisach na gadu gadu, albo piszemy w nich co robimy, jakby to kogoś obchodziło. Zamieszczamy cytaty, żeby wyjść na oczytanych. A później nawet nie odzywamy się na gg do prawie nikogo, ukrywamy się, bo przecież szanujemy swoją prywatność i wcale nie mamy na rozmowę ochoty!
To jest paskudne na wiele sposobów. Nie rozmawia się już o ważnych rzeczach, bo ważne rzeczy wymagają kontaktu - pełnego kontaktu. Mówimy o pierdołach, o rzeczach mało ważnych, często nawet nam się nie chce. Relacje są spłaszczone i zwulgaryzowane, a emocje wyrażamy za pomocą emotikonek, które później stawiamy już tylko z przyzwyczajenia.
Ja niestety też, ale zamierzam odwyknąć. Jakaś terapia, czy coś?
W każdym razie dręczy mnie to, jak wiele rzeczy. Takoż - to be continued.
czwartek, 15 maja 2008
wtorek, 13 maja 2008
fuck you
There’s a time for us all and I think yours has been
Can you please hurry up cos I find you obscene
We can’t wait for the day that you’re never around
When that face isn’t here and you rot underground
Can’t believe you were once just like anyone else
Then you grew and became like the devil himself
Pray to god I can think of a nice thing to say
But I don’t think I can so fuck you anyway
Can you please hurry up cos I find you obscene
We can’t wait for the day that you’re never around
When that face isn’t here and you rot underground
Can’t believe you were once just like anyone else
Then you grew and became like the devil himself
Pray to god I can think of a nice thing to say
But I don’t think I can so fuck you anyway
niedziela, 11 maja 2008
waste
Czasem chciałoby się napisać coś takiego... zgrabnego, śmiesznego, ironicznie oddającego obowiązującą sytuację. Takie śmiechy-chichy, tylko że na smutno.
Kurde, chyba nie umiem.
Jestem w trakcie, jeszcze niecały tydzień.
Aż i tylko.
Później jeszcze dwa tygodnie.
I może.
A jeszcze później - już cały świat czeka! - miejmy przynajmiej nadzieję.
A w ogóle to ja ponoć nie mam uśmiechów, tylko uśmieszki.
Pochlebia mi to, mojej badass naturze i wewnętrznej ciemnej stronie mocy.
Kurde, chyba nie umiem.
Jestem w trakcie, jeszcze niecały tydzień.
Aż i tylko.
Później jeszcze dwa tygodnie.
I może.
A jeszcze później - już cały świat czeka! - miejmy przynajmiej nadzieję.
A w ogóle to ja ponoć nie mam uśmiechów, tylko uśmieszki.
Pochlebia mi to, mojej badass naturze i wewnętrznej ciemnej stronie mocy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)